Tytułowe pytanie zadaje sobie wielu ludzi, którzy postanowili zacząć zarabiać na wynajmie mieszkania. Weryfikacja potencjalnego najemcy spędza sen z powiek właścicielom lokali, którzy już jakiś czas wynajmują i zdarzyły im się kłopoty z niesłownym, niepłacącym, bądź nieuczciwym lokatorem. Jak sprawdzić wiarygodność i wypłacalność najemcy? Najprostszy i najskuteczniejszy sposób to: rozpoznanie bojem. Chcąc, nie chcąc, jeśli do zawarcia umowy najmu dojdzie, zawsze ją stosujemy. W żadnej sytuacji życiowej nie możemy mieć całkowitej pewności, ale jest kilka rzeczy, których warto dopilnować, żeby zmniejszyć ryzyko przykrej w konsekwencjach wpadki.
CZYTAJ RÓWNIEŻ Lokator widmo, czy można się przed nim zabezpieczyć?
Weryfikacja najemcy – sprawdzenie dokumentów
Najczęściej polecane i wydawałoby się najbardziej oczywiste jest sprawdzenie dokumentów. Dowód osobisty to absolutna podstawa. Dodatkowo warto zapoznać się z umową o pracę, wyciągiem z konta bankowego, fakturami za cykliczne opłaty oraz referencjami od poprzednich wynajmujących. Wszystkie te źródła dostarczają cennych informacji o sytuacji finansowej naszego potencjalnego najemcy oraz jego podejściu do zobowiązań. Wystarczy mieć do nich dostęp. I tu z reguły zaczyna się kłopot. Polskiemu rynkowi najmu daleko jeszcze do standardów zachodnich, między wynajmującymi i najemcami występuje pewna nieufność, a o skandalicznych wyczynach, zarówno jednych, jak i drugich krążą legendy.
W jak trudnej sytuacji znajdują się wynajmujący, uświadomiła mi ostatnio znajoma. Podczas naszego spotkania otrzymała sms, po czym wyjęła kartkę z notatką i zaczęła coś skreślać i sprawdzać:
Tak się ze mną nudzisz, że rebusy musisz rozwiązywać? – zażartowałem.
Nie, po prostu napisała do mnie babeczka w sprawie najmu i musiałam numer telefonu porównać z listą spotkań – oznajmiła znajoma, tonem wskazującym, że jest to coś absolutnie oczywistego…
Ale po co? – próbowałam zrozumieć.
No, żeby ustalić, która to – odparła moja rozmówczyni, a jej wzrok mówił “Pozdrawiamy mieszkańców bratniej galaktyki!”
Jak to, to nie wiesz, jak ona się nazywa? – osłupiałem.
Odpowiedzią był tylko perlisty śmiech.

Po dłuższej rozmowie dowiedziałem się, że ludzie nie mają obyczaju przedstawiać się dzwoniąc w odpowiedzi na ogłoszenie. Pytają o szczegóły i umawiają spotkanie. Jeśli znajoma, pod koniec rozmowy, prosi o dane, tłumacząc, że ma kilka osób zainteresowanych i musi je jakoś wpisać w grafik spotkań, często słyszy “ma pani numer telefonu”, podawane jest jej samo imię lub informacja, że to nieważne. Osoby, które bez problemu podają imię i nazwisko jest mniejszość. Rozmówcy nieodmiennie są zaskoczeni tą prośbą.
Nie wiem z czego to wynika, może boją się zobowiązań… boją się nacisków przy skróceniu dystansu, sama tego nie rozumiem…
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Kiedy klient przychodzi do naszej agencji to, na dzień dobry, mam jego dane spisane z dowodu osobistego i wzór podpisu. Jeszcze zanim otworzę jakąkolwiek ofertę – powiedziałem.
1:0 dla biura nieruchomości – skwitowała moja znajoma.
Co można z tym zrobić? Oczywiście warto pytać i prosić o dokumenty, potwierdzenia i referencje. Rynek najmu się zmienia i być może zachodnie rozwiązania wejdą do nas na stałe. Jednocześnie nie ma się co zrażać, jeśli nasze prośby pozostają bez odzewu. Są inne, znane od wieków metody, więc należy z nich korzystać.
Weryfikacja najemcy – rozmowa
Nic nie powie Ci tyle o człowieku, co rozmowa z nim. Tak nawiązujemy przyjaźnie, wybieramy współmałżonków i znajdujemy współpracowników. Dlatego warto zadawać właściwe pytania i uważnie słuchać odpowiedzi.
CZYTAJ RÓWNIEŻ 13 pytań, które warto zadać potencjalnemu najemcy – check lista do pobrania
Rozmowa dostarcza nam cennych informacji w trzech kluczowych obszarach:
- co ktoś mówi
- jak się zachowuje
- jak ja się z tym czuję
Na jej podstawie możemy przeanalizować otrzymane informacje: czy są spójne, logiczne, nie wykluczają się nawzajem. Czy przedstawione przez potencjalnego najemcę fakty są wiarygodne i zgodne z powszechną wiedzą, obraz jakiego człowieka się z nich wyłania. Kasjerka w markecie z elastycznymi godzinami pracy, taksówkarz bez prawa jazdy czy samotna salowa zainteresowana apartamentem za trzy i pół tysiąca złotych miesięcznie powinni wzbudzić nasze wątpliwości.
CZYTAJ RÓWNIEŻ Wynająłem mieszkanie pod agencję towarzyską
Ważny jest też sposób mówienia. Mijanie się z prawdą, ukrywanie informacji czy nieczystość intencji, z reguły, mają odbicie w mowie ciała, intonacji głosu i mimice. Ważnym symptomem jest zarówno nerwowe wielosłowie, jak i monosylaby, czy nagłe, nieuzasadnione zmiany tematu. Warto przyjrzeć się naszemu rozmówcy i jego komunikacji pozawerbalnej, bo tę trudniej jest sfałszować.
Na koniec emocje. Czasem polubimy kogoś od pierwszej chwili, innym razem odczujemy żywiołową antypatię to nowo poznanej osoby. W kontaktach międzyludzkich intuicja jest szalenie ważna. Jeśli więc jesteś osobą, która “ma nosa do ludzi”, to śmiało z niego korzystaj.

Weryfikacja najemcy – szperanie w internecie
Intuicja intuicją, ale wynajmowanie mieszkania to biznes, lepiej go oprzeć o twardsze dane. Na to też jest sposób. Co zrobi dziewięć na dziesięć osób zapytanych o przycinanie berberysu? Wpisze to hasło w wyszukiwarkę. Tak samo można zrobić z imieniem i nazwiskiem potencjalnego lokatora. Internet jest bardzo duży i nic w nim nie ginie. Daje nam do do dyspozycji niezwykle przydatne narzędzia.
Możemy obejrzeć profile na mediach społecznościowych kandydata. One są prowadzone z myślą o znajomych, pokazują prywatne życie człowieka. Z takiego profilu możemy dowiedzieć się czy nasz przyszły najemca to domator czy imprezowicz, czy pali, czy ma zwierzęta, jakim jeździ samochodem, gdzie spędza wakacje i wiele, wiele więcej. Oś czasu potwierdzi przebieg kariery zawodowej, a wizytówka na LinkedIn pozwoli potwierdzić kwalifikacje zawodowe. A może mamy wspólnego znajomego? Przykłady można mnożyć, dość, że to obszerne źródło informacji i jeśli masz w sobie cokolwiek z detektywa, na pewno dużo z niego wyciągniesz.
Zasoby sieci oferują również dostęp do baz dłużników. Odnalezienie w nich danych naszego kandydata, daje szybką i jednoznaczną wskazówkę, że z tej mąki chleba nie będzie. Kolejnym miejscem, w które można zajrzeć są grupy facebookowe. Jeśli wpiszesz “najgorszy najemca” i nazwę swojej miejscowości, wyszukiwarka powinna podać kilka wyników. Jedyne, o czym należy pamiętać, to o tym, by do wpisów tam publikowanych podejść z odpowiednim dystansem.

Jako wisienkę na torcie można jeszcze “wyguglać”.
O, kochany, Ty się nie śmiej, bo to poważna sprawa – uniosła się moja znajoma, gdy pokpiwałem z tej metody – kiedyś wpisałam w googl’a imię i nazwisko jednej mojej lokatorki, jak już się dowiedziałam, jak się nazywa, i wyskoczyła mi cała strona artykułów prasowych o tym, że jest poszukiwana przez policję. I to, niestety, nie była pomyłka, bo dość charakterystycznie się nazywała. Umowa była na jej chłopaka, jakby ona chciała wynająć, to w życiu bym jej za próg nie wpuściła.
CZYTAJ RÓWNIEŻ Jak miłosne perypetie Twoich najemców mogą rzucić cień na Twoje życie
Podsumowanie
Weryfikacja wiarygodności i wypłacalności najemcy nie jest łatwa, ale absolutnie konieczna. Rozmowa z moją znajomą pokazuje, że zaangażowanie agenta nieruchomości zdecydowanie ułatwia przebrnięcie tego procesu obu stronom. Agent jest neutralną osobą trzecią, działającą w interesie i najemcy, i wynajmującego. Stojąca za nim firma wzbudza zaufanie osób poszukujących lokum, a jednocześnie nie traktują one pytań o dane czy zarobki, tak osobiście, jak gdyby zadał je właściciel mieszkania. Również doświadczenie z setek tego typu rozmów odbytych przez pośrednika może okazać się bezcenne.
Dysponujesz mieszkaniem lub domem do wynajęcia?
Skontaktuje się z nami. Pomożemy Ci bezpiecznie i w dobrych warunkach wynająć.
