Wynajem mieszkania jest biznesem dość specyficznym, ponieważ wynajmowany lokal to nie tylko cztery ściany, to synonim domu, zacisznej przystani, własnego terytorium. A spory o terytorium potrafią być burzliwe i zażarte. Bywa, że w ferworze dyskusji komuś puszczą nerwy i padnie zdanie: “To ja wezwę policję!”, ale jeżeli myślisz, że ta ze stron, która wezwała niebieskie posiłki wygrywa, po przeczytaniu tego artykułu możesz czuć się mocno zaskoczony. Policjanci mogą pojawić się w tej bajce z kilku powodów i odegrać w niej różną rolę, często jednak nie do końca ważne jest kto ma rację, ale to po której stronie drzwi stoi.
Lokator wzywa policję
Jednym z największych paradoksów wynajmu mieszkania, jest to, że po podpisaniu umowy najmu prawa lokatora zajmującego mieszkanie są daleko bardziej chronione przepisami niż prawa właścicieli. Ci wynajmujący, którzy o tym wiedzą, starają się jakoś żyć z tym dyskomfortem albo rezygnują z najmu, jako zbyt ryzykownej gałęzi biznesu. Ci tkwiący w błogiej nieświadomości, muszą nieraz przełknąć gorzką pigułkę. Nie inaczej było w wypadku mojej dentystki. Podczas ostatniej wizyty zapytałem ją, jak idzie wynajem. Odbyliśmy na ten temat długą “rozmowę”, w której mój udział, z wiadomych względów, ograniczał się do sztywnych potakiwań i niewyraźnych pomruków.
– Mam już serdecznie dość tego mieszkania. Nie wiem, może to taka kara boska za podchodzenie do ludzi z bormaszyną… no taki zawód mam, co zrobię. A policjantom to chyba dam zniżkę na usługi, że mnie uwolnili od tego lokatora z piekła rodem – westchnęła
– Agmh…mhm
– No bo tak, zaczęło się od tego, że były nocne hałasy i kilkudniowa głośna impreza. Przepłukać. Zadzwonili do mnie sąsiedzi, żebym coś z tym zrobiła. Zadzwoniłam, porozmawiamy, obiecał, że to się nie powtórzy. Uspokoiłam sąsiadów. Ale nic z tego, za tydzień to samo. I za dwa tygodnie. Przepłukać. To gość spod 10ątki nie wytrzymał i wezwał policję.
– Ogho gfoha
– No tak i miałam nadzieję, że będzie nieco spokoju. I imprezy rzeczywiście ustały, niestety tak samo jak czynsz. Zadzwoniłam i przypomniałam o płatności. Obiecał za dwa tygodnie, i nic. Potem znów za dwa tygodnie. W końcu pomyślałam pójdę do mieszkania i wybadam sprawę. Dzwonię, otwiera mi młody człowiek i pyta czego chcę. Proponuje, żebyśmy weszli do środka i porozmawiali, a on mi na to, że nie życzy sobie nachodzenia. No zatkało mnie. Popłukać. Pan chyba żartuje, mówię mu, a on łap za słuchawkę i dzwoni pod 112, że go nękam. Wkurzyłam się strasznie, ale myślę sobie, jak ta, to poczekaj, co ci policja powie, że właściciela nie chcesz do mieszkania wpuścić!
Właściciel mieszkania zakłóca mir domowy
Kiedy pojawił się mundurowy panią stomatolog czekało gorzkie rozczarowanie. Rozmowa z policją była krótka:
– Czy wynajęła pani temu panu mieszkanie?
– Tak
– Podpisaliście państwo umowę?
– Tak
-Pan nie chce pani wpuścić?
– Tak
– No to nie może pani wejść, bardzo dziękuję
– Ale ja jestem właścicielem, pan zalega z czynszem
– A to proszę iść do sądu, to nie jest sprawa policji
– Ale ja tam muszę wejść!
– A chce pani zarzut z tytułu artykuł 193 Kodeksu Karnego?
– Nie…
– To do widzenia państwu, życzę miłego popołudnia
Ostatnie słowa policjanta zagłuszyło podwójne trzaśnięcie drzwi, tych do mieszkania, za lokatorem, i tych do klatki schodowej, za którymi zniknął przedstawiciel władzy. Na korytarzu została oszołomiona dentystka nie mogąc uwierzyć w to co przed chwilą zaszło.
Gwoli wyjaśnienia, artykuł 193 Kodeksu karnego dotyczy naruszenia miru domowego. Jeżeli lokator nie chce wpuścić właściciela, zawsze może zgłosić naruszenie miru domowego policji. Nawet jeśli zajmuje lokal na dziko, a właściciel mieszkania jest w tej sytuacji bezradny.
CZYTAJ RÓWNIEŻ 5 rzeczy, którymi zaskoczy Cię wynajem mieszkania
Policja poszukuje właściciela mieszkania z powodu nielegalnej działalności w lokalu
Nasza pani doktor nie zdążyła jeszcze dobrze ochłonąć po przykrych przejściach i zastanowić się co dalej, kiedy na wyświetlaczu swojego telefonu zobaczyła nieznany numer. Odebrała.
Dzień dobry, starszy aspirant Kowalczyk z III Komisariatu policji. Chciałbym zaprosić panią na rozmowę w sprawie wynajmowanego przez panią mieszkania.
Policjant był bardzo uprzejmy, ale propozycja spotkania wcale dentystki nie ucieszyła. “O co może chodzić”, zastanawiała się nerwowo. “Przecież nie będę mnie przepraszać. Zresztą policjant miał rację, nawet jeśli przepisy nie są sprawiedliwe. A może ten drań, jednak mnie oskarżył, czy to możliwe?!” Godziny wlokły się niemiłosiernie
Pani stomatolog zjawiła się na komisariacie 20 minut przed czasem i krążyła niespokojnie po poczekalni pomalowanej olejną farbą w kolorze jasny orzech. W końcu starszy aspirant Kowalczyk zaprosił ją do swojego pokoju i zapoznał ze sprawą. Słowa aspiranta, rzuciły więcej światła na sprawę, ale nie przyniosły naszej bohaterce ulgi. Okazało się bowiem, że jej lokator jest podejrzany o, co najmniej, posiadanie narkotyków, jeśli nie handel nimi.
Aspirant Kowalczyk zadawał, bez uśmiechu, kolejne pytania z listy, próbując ustalić czy właścicielka mieszkania wie coś o podejrzanej działalności, czy jej nie ułatwia, i czy nie czerpie z niej zysków. Musiała wypaść przekonująco, bo po pewnym czasie atmosfera się rozluźniła, a aspirant Kowalczyk zrezygnował z urzędowej sztywności.
CZYTAJ RÓWNIEŻ Wynająłem lokal pod nielegalną działalność – czy odpowiadam za to karnie?
Właściciel mieszkania pomaga policji
Niby wszystko skończyło się dobrze, a jednak pani stomatolog zaliczyła wizytę na policji do jednych z najgorszych przeżyć jakie ją spotkały. Zawsze była spokojna, uczciwa, nigdy nawet mandatu nie dostała, a na komisariacie… Kraty, zdawanie telefonu przy wejściu, ta atmosfera podejrzeń i niepewność czy jej uwierzą. Opuszczające ją napięcie przerodziło się w gniew, na tego, kto ją w to wszystko wplątał, czyli lokatora. Poczuła, że musi tę sprawę załatwić, zaraz, natychmiast i niech się dzieje, co chce.
Spotkanie przebiegało według podobnego scenariusza, co poprzednio. Lokator ani myślał z nią rozmawiać
– Co pan sobie wyobraża – zaczęła dentystka zanim jeszcze otworzyły się drzwi
Lokator stanął w progu już z telefonem w dłoni. Dzwonił na 112, aby ponownie zgłosić najście. I możliwe, że skończyłoby się tak, jak za pierwszym razem, gdyby przybyłych na miejsce policjantów, nie zaintrygował charakterystyczny słodki zapach.
Sprowadzony na miejsce policyjny pies szybko uporał się z zadaniem, znajdując w mieszkaniu duże ilości marihuany i ecstasy.
Zgarnęli go i tyle dobrego, że mam przynajmniej puste mieszkanie. Ale przez to wszystko, to postarzałam się o dwa lata – kwituje dentystka – Popłukać.
Podsumowanie
Kontakty z policją mogą się zdarzyć wynajmującemu z różnych powodów: podejrzeń o prowadzenie nielegalnej działalności w mieszkaniu, posiadania przez lokatorów niebieskiej karty, popełnionych przez nich przestępstw i wykroczeń. W większości wypadków nie wróżą one nic dobrego. Ze względu na obowiązujący stan prawny, policjanci raczej stają po stronie lokatora. Nie są też skłonni wnikać w niuanse prawne i stan faktyczny, ponieważ do rozstrzygania spraw pomiędzy wynajmującymi a najemcami przeznaczone są sądy. Właściciele powinni pamiętać, że nie mają prawa wejść do mieszkania bez zgody lokatorów i powinni takich sytuacji unikać oraz współpracować z policją na wypadek wykrycia nielegalnej działalności w należącym do nich lokalu.
Dysponujesz mieszkaniem lub domem do wynajęcia?
Skontaktuje się z nami. Pomożemy Ci bezpiecznie i w dobrych warunkach wynająć.



