Przepisanie liczników na najemcę, tak czy nie?

Przepisanie liczników na najemcę, czy to dobry pomysł, czy tylko przysłowiowe zawracanie głowy? Jakie są wady i zalety takiego rozwiązania. Czy skutecznie eliminuje ono ryzyko zostania z niezapłaconymi rachunkami? Jakie niesie ze sobą zagrożenia? Czy warto, i wreszcie, jak się do tego zabrać? Na wszystkie te pytania znajdziecie odpowiedź poniżej.

W kontekście wynajmu mieszkania najczęściej myślimy o czynszu. “Byleby czynsz wpływał na czas, to już o nic nie trzeba się martwić” albo “Dobry lokator, bo czynsz płaci” możemy nieraz usłyszeć. Zdania te jednak padają najczęściej z ust osób dopiero co zaczynających przygodę z najmem lub nie mających z tą kwestią nic wspólnego (w myśl zasady: “nie znam się, ale się wypowiem”). Oprócz czynszu są jednak media: gaz, prąd i woda.

Bardziej doświadczeni wynajmujący zdają sobie doskonale sprawę z faktu, że nieregulowanie przez lokatora rachunków za energię może wygenerować długi porównywalne do tych z tytułu czynszu oraz przysporzyć właścicielowi mieszkania nie lada kłopotów, w które dodatkowo będą zamieszane osoby trzecie. W tym wypadku dostawcy energii.

Trudności wynikające z nieprzepisania liczników

Pilnowanie terminów płatności faktur za media bywa kłopotliwe. Nieraz wiąże się to z koniecznością podawania stanu liczników, a o te należy zwrócić się do lokatora, co pomnaża liczbę “rzeczy do ogarnięcia”. Trzeba też zawsze mieć w zapasie pewną kwotę, potrzebną do dokonania opłat. Przekazywanie faktur i egzekwowanie pieniędzy na ich pokrycie lub refundację już zapłaconych, to dodatkowa czynności administracyjna.

Najemcy, którzy otrzymują rachunki od właściciela mieszkania, a nie bezpośrednio od dostawcy mediów, mają tendencję do podejrzliwości, tak jakby wynajmujący chciał ich naciągnąć na jakieś nieuzasadnione koszty. Wysokość rachunków ich dziwi i zaskakuje. Wątpliwości budzą też okresy widniejące na fakturach, nie wyrażone w pełnych miesiącach, ale obejmujące różną liczbę dni z poszczególnych miesięcy.

Fragment szarego licznika

Nieraz dochodzi do sytuacji, że właściciel mieszkania, w natłoku własnych spraw czy też w wyniku bałaganiarstwa, nie dopilnuje terminowego przekazywania faktur. Wtedy lokatorzy czekają cierpliwie, nie upominając się o rachunki lub całkowicie zapominają o sprawie. W końcu nikt nie lubi rosnących opłat, już sam czynsz najmu wydaje się dość wysoki

CZYTAJ RÓWNIEŻ Co składa się na czynsz najmu mieszkania

W przypadku uzbierania się większej kwoty otrzymanie refundacji staje się jeszcze trudniejsze. Najemca może nie mieć większych oszczędności, żeby natychmiast uregulować zaległości. Konieczność jednorazowego wydania dużych pieniędzy może w nim budzić, naturalną w tej sytuacji, niechęć. Co skutkuje próbą odwleczenia lub uniknięcia płatności. Najczęściej podnoszonym argumentem jest zaniedbanie zawinione przez właściciela mieszkania.

Jednak nie potencjalne konflikty stanowią największe zagrożenie w tej sytuacji. Cały sęk tkwi w tym, że jeśli nie przepiszemy na lokatora liczników, jest on wolny od odpowiedzialności finansowej za zużywaną energię, a na wynajmującym ciąży obowiązek zapewnienia mu jej, nawet jeśli najemca przestanie płacić czynsz. Dzieje się tak dlatego, że przepisy prawne zabraniają odcięcia najemcom mediów nawet, jeśli zalegają z opłatami lub mieszkają na dziko (Ustawa o ochronie praw lokatorów, zasobie mieszkaniowym gminy i o zmianie Kodeksu Cywilnego).

CZYTAJ RÓWNIEŻ 5 rzeczy, którymi zaskoczy Cię wynajem mieszkania

Przepisanie liczników na najemcę – zalety

W świetle powyższych informacji przepisanie liczników na najemcę zdaje się być najlepszym z możliwych rozwiązań. Zaoszczędzenia sobie korowodów przekazywaniem dokumentów i informacji rozpoczyna pokaźną listę zalet:

  • unikamy ryzyka pozostania z długami, jeśli nierzetelny lokator ulotni się jak kamfora
  • w razie gdyby najemca przestał opłacać czynsz, ale nie opuścił mieszkania, nie mamy obowiązku uiszczać jego opłat za zużywany przez niego prąd i gaz, do czasu przymusowej eksmisji
  • najemca ma większe poczucie odpowiedzialności za zużywane media, co ogólnie ułatwia współpracę
  • unikamy niekończących się dyskusji, pytań i tłumaczeń z gatunku: “a skąd taki wysoki rachunek?” oraz “ale już raz płaciliśmy!”
  • w razie nieuregulowania przez najemcę faktury za media nowy najemca ma możliwość podpisania umowy z dostawcą, więc dług “odchodzi” z poprzednim najemcą

CZYTAJ RÓWNIEŻ Lokator widmo, czy można się przed nim zabezpieczyć?

Fragment dwu osób podpisujących dokumenty

Przepisanie liczników na najemcę – zagrożenia

Istnieje jedno warte odnotowania zagrożenie, a mianowicie ryzyko wstrzymania przez dostawcę prądu i gazu, tak zwane zaplombowanie licznika, w przypadku niespłacenia zadłużenia pomimo kolejnych wezwań (odcięcie wody jest prawnie zakazane). Koszt ponownego podłączenia do sieci wynosi około 100 zł, a powinno ono nastąpić w ciągu 48 godzin. Trudno to bagatelizować, jednak w ostatecznym rozrachunku, koszty te mogą się wydać niewielkie w stosunku do alternatywnych scenariuszy.

Długi za prąd i gaz mogą rosnąć bardzo szybko, szczególnie jeśli mamy gazowe ogrzewanie mieszkania i wody, a za nami sroga zima. Jeśli przyjmiemy, że zdobycie tytułu eksmisji, przy zwykłej umowie najmu, zajmuje około dwóch lat, a właściciel przez cały ten czas musi płacić rachunki generowane przez niepłacących lokatorów to po pierwsze, włosy stają dęba z przerażenia, a po drugie koszt ponownego zamontowania liczników wydaje się doprawdy niewinny.

CZYTAJ RÓWNIEŻ Zwykła umowa najmu czy najem okazjonalny? – wady, zalety, możliwości

Przepisanie liczników na najemcę – jak to zrobić

Procedura przepisania liczników nie jest szczególnie skomplikowana. Wszyscy najwięksi operatorzy zamieszczają na swoich stronach protokoły zdawczo-odbiorcze, w formie plików do pobrania. Protokół uzupełniamy danymi naszymi i najemcy oraz aktualnymi wskazaniami licznika.

Dokument opatrujemy naszym podpisem. Podpis składa również najemca jako “przejmujący”. Złożenie dokumentów u operatora skutkuje przesłaniem właścicielowi mieszkania rozliczenia końcowego, a “przejmującemu” umowy na dostawę energii.

Sprawę możemy załatwić:

  • stacjonarnie w siedzibie dostawcy
  • korespondencyjnie (co trwa około trzech tygodni)
  • internetowo poprzez przesłanie skanów dokumentów lub za pośrednictwem specjalnie do tego stworzonych platform (np. eBOK)

Słupy wysokiego napięcia na tle zachodu słońca

O czym koniecznie musimy pamiętać, to o pozyskaniu od najemcy pełnomocnictwa do rozwiązania umowy w jego imieniu. Jest to zabezpieczenie na wypadek utraty kontaktu z najemcą. Jeśli tego nie dopatrzymy, może okazać się, że nie mamy szans ponownie podpisać umów na dostawę energii do naszego własnego mieszkania.

Zdecydowanie warto skorzystać z dokumentów umieszczonych na stronie dostawców ponieważ są to gotowa narzędzia, aby przekazania liczników dokonać szybko i dobrze.

Informacje dotyczące:

Przepisanie liczników na najemcę – jakie możesz napotkać trudności

Poza wspomnianymi już problemami z “odzyskaniem liczników”, jeśli nie dopilnujemy formalności, główną przeszkodą w przeniesieniu opłat licznikowych na najemcę, jest jak zazwyczaj w obszarze wynajmu, czynnik ludzki. Najemca może mieć opory przed wzięciem na siebie odpowiedzialności lub załatwianiem kolejnych formalności.

Nie inaczej ma się rzecz w przypadku cudzoziemców. Firmy energetyczne nie robią problemów i dopuszczają zawarcie z każdą osobą posiadającą dokument tożsamości i przebywającą w Polsce. Nie zmienia to jednak faktu, że osoby świeżo przybyłe do obcego kraju mogą nie rozumieć czemu taka umowa służy i po prostu się jej obawiać.

CZYTAJ RÓWNIEŻ Zagraniczni studenci, czy różnice kulturowe mogą wpływać na najem mieszkania

Zupełnie odrębnym przypadkiem jest wodomierz. W mieszkaniach woda jest zaliczkowania w czynszu, a rozliczenie, mające na celu stwierdzić czy mamy nadpłatę czy jesteśmy coś winni, dokonywane jest raz do roku. Poza zgłaszaniem na bieżąco liczby użytkujących mieszkanie osób możemy, w każdej chwili, wystąpić do administracji o rozliczenie faktycznych należności, na podstawie aktualnych wskazań wodomierza.

Szare liczniki na tle szarej sciany

Podsumowanie

Wracając do tytułowego pytania: czy przepisywać liczniki na najemcę, odpowiadam: tak, zdecydowanie warto. Zdejmuje to z właściciela odpowiedzialność, tak prawną, jak i codzienną za martwienie się rachunkami. Oszczędza czas, uwagę i nerwy oraz w ogromnym stopniu obniża ryzyko pozostania na przysłowiowym lodzie z ogromnymi długami za energię elektryczną, gaz i wodę.

 

Dysponujesz mieszkaniem lub domem do wynajęcia?
Skontaktuje się z nami. Pomożemy Ci bezpiecznie i w dobrych warunkach wynająć.

Najemca nie płaci czynszu, co mogę zrobić?

Celem każdego wynajmującego jest znalezienie dobrego najemcy. Dobrego, czyli takiego, który płaci należności w terminie i nie stwarza problemów. Podpisanie umowy najmu to powód do ulgi, ale nie czas jeszcze otwierać szampana. Dopiero kilka najbliższych miesięcy pokaże, czy przyszły spokojniejsze i dostatnie czasy, czy przygoda z nowym lokatorem zamieni się w drogę przez mękę. Jednym z najpowszechniejszych problemów jest to, że najemca nie płaci.

Lokator nie płaci

Ten drugi scenariusz stał się udziałem dwójki naszych bohaterów. Teresa i Maksymilian mają mieszkania, które wynajmują. Teresa mieszkanie w kamiennicy odziedziczyła po dziadkach, jest ono obecnie zajmowane przez studentów. Maksymilian ma pełnomocnictwo siostry do wynajmowania jej mieszkania na czas jej pracy na zagranicznym kontrakcie. Do dwupokojowego lokum w nowym budownictwie wprowadziła się czteroosobowa rodzina, para z dwójką dzieci.

Umowy podpisane, lokale zamieszkane, tylko czynsz nie wpływa na konta wynajmujących. Teresa i Maksymilian nie otrzymali żadnych pieniędzy od dwóch miesięcy, nic więc dziwnego, że są sfrustrowani i gotowi do podjęcia działań w celu unormowania tej niekomfortowej sytuacji. Co mogą zrobić?

CZYTAJ RÓWNIEŻ  Wynajem mieszkania, bezproblemowy dochód pasywny czy ostra jazda bez trzymanki

Kobieta w czerwonej koszuli podpisuje leżące na stole dokumenty

Wezwanie do zapłaty zaległego czynszu

Pierwszy krok to pisemne wezwanie do zapłaty czynszu i wszystkich innych zaległych opłat. W wezwaniu należy uprzedzić lokatora o zamiarze wypowiedzenia umowy najmu, jeśli nie ureguluje zaległości w ciągu miesiąca.

Teresa ma podpisaną zwykłą umowę najmu, w której zdała się na uregulowania zawarte w Kodeksie Cywilnym. W myśl jego zapisów wypowiedzenie umowy najmu może nastąpić w wyniku trzymiesięcznych zaległości, czyli obecne zaległości plus dodatkowy miesiąc wyznaczony na spłatę zadłużenia.

Teresa pamięta, że szwagierka namawiała ją, żeby popracować trochę nad umową i odpowiednimi zapisami zapewnić sobie możliwość wypowiedzenia najmu już po jednym miesiącu zaległości. Wtedy uznała, że to nadmierne asekuranctwo, teraz patrzy na to inaczej i obiecuje sobie solennie, że do następnej umowy wprowadzi korzystniejsze dla siebie zapisy.

CZYTAJ RÓWNIEŻ Umowa najmu, czyli warto pomyśleć o tym, co będzie, gdy przestanie być miło

Maksymilian musi czekać. Zawarł ze swoimi lokatorami umowę najmu okazjonalnego, którą może wypowiedzieć dopiero w sytuacji, gdy nie otrzyma należności za najem przez cztery miesiące. Jeżeli w ciągu miesiąca sytuacja nie ulegnie zmianie, będzie mógł wezwać swoich lokatorów do spłaty zadłużenia w ciągu jednego miesiąca.

Zmartwiony mężczyzna w niebieskiej koszulce

 

Wypowiedzenie umowy najmu

Niestety, wezwania nie odniosły oczekiwanego skutku. Ani Teresa, ani Maksymilian nie odnotowali żadnych wpłat do dziesiątego dnia bieżącego miesiąca. Następnego dnia Teresa wręczyła swoim studentom, za pisemnym pokwitowaniem, wypowiedzenie najmu, ze skutkiem na ostatni dzień następnego miesiąca.

Maks, z kolei, wystosował do rodziny z dziećmi pierwsze pismo, w którym wzywa do zapłaty zaległości i uprzedza o zamiarze wypowiedzenia umowy najmu. Zamiar ten realizuje jedenastego dnia następnego miesiąca. Rodzina będzie miała czas na wyprowadzkę do końca miesiąca następującego po miesiącu, w którym wypowiedziano umowę.

Powyższe działania miały na celu formalne rozstanie się z niepłacącymi lokatorami, jednak nie gwarantują one odzyskania należnych naszym bohaterom pieniędzy. Leżeli najmujący wykażą się dotychczasową konsekwencją w nieuiszczaniu opłat, zaistnieje potrzeba podjęcia dodatkowych działań.

Pozew do sądu o zapłatę zaległego czynszu

Szczęście nie dopisuje naszej dwójce. Chociaż umowy się skończyły, to zadłużeni pozostały. Jedyną drogą odzyskania pieniędzy okazała się ścieżka sądowa. I Teresa, i Maks, złożyli w sądzie pozwy o zapłacenie zaległego czynszu. Sprawy będą toczyły się powoli, ale już nadano im bieg, jedna rzecz odhaczona.

Tymczasem trzeba się zająć dużo poważniejszym i bardziej palącym problemem: lokatorzy ani myślą się wyprowadzić. Rozwiązanie tej kwestii wymaga oddzielnego postępowania sądowego.

Sędziowski młotek na stole zasłanym pieniędzmi

Pozew do sądu o eksmisję

Rozwiązanie umowy to jedno, opróżnienie mieszkania to już zupełnie inna sprawa.
Czasem jedyne co pozostaje, to minimalizacja strat. Maks, mimo ogólnie nieciekawego położenia cieszył się, że zawczasu się zabezpieczył i podpisał umowę najmu okazjonalnego. Choć było z tym więcej zachodu, to tytuł prawny do eksmisji ma niemal w ręku. Zatwierdzenie go przez sąd ma charakter formalny i, przy dobrych wiatrach, powinno zająć około trzech tygodni. Potem można już szukać komornika.

CZYTAJ RÓWNIEŻ Zwykła umowa najmu czy najem okazjonalny? – wady, zalety, możliwości

Teresa ma przed sobą dużo gorsze perspektywy. Złożyła w sądzie pozew o eksmisję. Prawnik, lojalnie uprzedził ją, że sprawa będzie długa i należy liczyć się raczej z upływem lat, nie miesięcy. Niewesoło, ale innego wyjścia nie ma. Bez tytułu prawnego eksmisja opornych lokatorów będzie niemożliwa. Oczywiście istnieje szansa, że majestat sprawiedliwości zrobi na najemcach wrażenie. Czym innym są formalne przepychanki z właścicielem mieszkania, niż sprawa sądowa. Nie każdy ma też ochotę na kontakty z komornikiem. Czas pokaże.

CZYTAJ RÓWNIEŻ 5 rzeczy, którymi zaskoczy Cię wynajem mieszkania

Zastaw na rzeczach ruchomych najemcy

Jest jeszcze jeden sposób skłaniania lokatorów do uregulowania zaległych należności. Jest nim prawo zastawu na rzeczach ruchomych najemcy. Opisuje je artykuł 670 Kodeksu Cywilnego paragraf 1: “Dla zabezpieczenia czynszu oraz świadczeń dodatkowych, z którymi najemca zalega nie dłużej niż rok, przysługuje wynajmującemu ustawowe prawo zastawu na rzeczach ruchomych najemcy wniesionych do przedmiotu najmu, chyba że rzeczy te nie podlegają zajęciu.”

Spakowane rzeczy na podłodze w pokoju

Na pierwszy rzut oka zastaw wygląda bardzo atrakcyjnie, jednak jest on na tyle trudny do wyegzekwowania, że w praktyce nie jest stosowany. Tak zwane zaspokojenie roszczeń wynajmującego za pomocą zastawu może być zrealizowane dopiero kiedy posiadamy tytuł egzekucji komorniczej. Trudna jest także jego czysto techniczna realizacja, poważ rzeczy należące do najmującego nie mogą opuścić wynajmowanego lokalu. Ponadto lista przedmiotów podlegających wyłączeniu z egzekucji jest tak długa, że może uszczuplić pulę naszego zestawu praktycznie do zera.

Podsumowanie

Niepłacący lokator to prawdziwa zmora dla każdego wynajmującego. Obowiązujące w naszym kraju przepisy zdecydowanie większą pieczę przykładają do ochrony praw najemców, a więc i dłużników. Oczywiście, właściciele mieszkań mają wiele narzędzi do dochodzenia swych praw, jednak zastosowanie ich w praktyce okazuje się, najczęściej, uciążliwe i bardzo długotrwałe. To, co może im dopomóc, to bardzo staranny dobór osoby, z którą podpiszą umowę oraz uważne dopracowanie umowy najmu. Warto rozważyć zwrócenie się do agenta nieruchomości, który posłuży radą i zdobywanym latami doświadczeniem.

Dysponujesz mieszkaniem lub domem do wynajęcia?
Skontaktuje się z nami. Pomożemy Ci bezpiecznie i w dobrych warunkach wynająć.

Wynająłem mieszkanie pod agencję towarzyską

Miłe młode kobiety, szybka transakcja, bardzo wysoki czynsz płacony na czas, bez zmrużenia oka i bez cienia negocjacji – wydawałoby się, że właściciel mieszkania o niczym innym nie może marzyć. Tak się czasami zdarza, ale jeśli nabierzesz podejrzeń, że wynająłeś mieszkanie agencji towarzyskiej, natychmiast podejmij kroki, aby się z tego wyplątać, bo to, co na pierwszy rzut oka, wygląda na łut szczęścia, może szybko zmienić w najgorsze kłopoty, jakie kiedykolwiek miałeś.

Ostatnio znajoma poprosiła mnie o pomoc w wynajęciu mieszkania, które od dłuższego czasu stało puste. Mieszkanie dwupokojowe, z balkonem, na parterze znajdowało się w prestiżowej dzielnicy w centrum miasta. Już w godzinę po dodaniu oferty na portale internetowe mieliśmy umówione pierwsze spotkanie. Przyszła na nie młoda dziewczyna w towarzystwie brata. Szybko obejrzeli mieszkanie i od razu się zdecydowali. Dziewczyna deklarowała, że bardzo zależy jej na czasie, że już zaraz może podpisać umowę i jeszcze wieczorem się wprowadzić.

Wynajem mieszkania pod agencję towarzyską – co może Cię zaniepokoić

 

Koszt najmu nie stanowił dla nich problemu, ani tematu do dyskusji. Kaucja? Zaraz wypłacą z bankomatu i przyniosą. Do dziewczyny miała wkrótce dołączyć koleżanka, a za lokal miał płacić brat. Na niego miała być również podpisana umowa. Moja znajoma była zachwycona, po kilku miesiącach przestoju tak znakomicie się układa, wypłacalni klienci od zaraz i w ogóle nie negocjują czynszu, a w ogłoszeniu podaliśmy górne widełki.

Ja natomiast przyjrzałem się młodym ludziom. Zaniepokoiła mnie nieco “prószkowska” aparycja pana brata, ale nie oceniajmy książki po okładce. Dziwił również wielki nacisk na jak najszybszą finalizację przeprowadzki, a także fakt, że koleżanka nie chciała obejrzeć mieszkania, w którym miała spędzić kolejny rok. Ostatnie nurtujące mnie pytanie to czemu pełnoletnia kobieta nie chce podpisać umowy najmu zajmowanego przez siebie lokalu? Zawodowa intuicja podpowiadała mi, że coś tu jest nie tak…

Wynajem mieszkania pod agencję towarzyską – zapowiedź kłopotów

Podzieliłem się tymi refleksjami z moją znajomą, odpowiedziała mi jednak, że mieszkanie za długo już stoi i generuje koszty, ona nie wnika, byle pieniądze wpływały i był “święty spokój”. Niestety dość szybko okazało się, że o ile czynsz jest, to na spokój nie można liczyć. Już 3 tygodnie po podpisaniu najmu, do mojej znajomej zwróciło się troje sąsiadów ze skargą, że cała noc wydzwaniają domofonem, nietrzeźwi często, mężczyźni pytając o “dziewczynki”. Dobijają się również do drzwi innych mieszkań na parterze, a z mieszkania dochodzą jednoznaczne odgłosy.

Teraz wszystko stało się jasne: wynająłem mieszkanie pod agencję towarzyską… Znajoma nie była tym zachwycona, widać było, że nie bardzo wie co robić, a rozwiązanie umowy i utrata zarobku nie bardzo jej się uśmiecha.
Słuchaj, może ignorować tych moich sąsiadów i nic z tym nie robić? W końcu nie odpowiadam za moich najemców i o niczym nie muszę wiedzieć – wzruszyła ramionami
Owszem, ale spójrzmy na to z punktu widzenia prawa.

Wynajem mieszkania pod agencję towarzyską w świetle prawa

Kwestię konsekwencji czerpania korzyści majątkowych z prostytucji opisuje artykuł 204 Kodeksu karnego. Mówi on jasno, że karze pozbawienia wolności, od 3 miesięcy do 5 lat, podlega każdy, kto, w celu czerpania korzyści z prostytucji, inną osobę do niej nakłania, ale też kto jej prostytucję ułatwia. Co w prostej linii prowadzi nas do konkluzji, że wynajmowanie mieszkania w celu świadczenia usług seksualnych jest ułatwianiem prostytucji, tak zwanym “kuplerstwem” a pobierany czynsz stanowi oczywistą korzyść majątkową.

Pod znakiem zapytania stoi: czy właściciel mieszkania wie do jakich celów jego nieruchomość jest użytkowana. Najczęściej nie wie, bo lokatorzy prowadzący nielegalne interesy raczej się do tego nie przyznają. Zabezpieczeniem właściciela jest zapis o wynajmowaniu lokalu na potrzeby mieszkaniowe. Jednak w razie wkroczenia w sprawę policji i prokuratury, zapis ten może okazać się mało istotny. Zwłaszcza wobec zeznań licznych sąsiadów, że informowali wynajmującego o swoich podejrzeniach. I nawet jeśli ostatecznie wyjdziemy ze sprawy czyści jak łza, to same kontakty z organami ścigania mogą okazać się mocno stresujące.

Wynajem mieszkania pod agencję towarzyską – jak z tego wybrnąć

Wiem, że to trudne, ale myślę, że powinnaś rozwiązać umowę – postawiłem sprawę wprost.
Powołać się na ten zapis o zmianie przeznaczenia lokalu?
Można, choć doradzałbym jednak zrobić to trochę inaczej.

Oczywistą podstawą prawną do wypowiedzenia w tej sytuacji jest zapis o zakazie zmiany przeznaczenia lokalu, niestety jest pewien szkopuł, za prostytucją stoją najczęściej osoby nie przestrzegające prawa czy wręcz organizacje przestępcze. Wobec demaskacji prowadzenia nielegalnej działalności mogą zareagować w różny sposób. Świadcząca usługi seksualne kobieta może się tego po prostu wyprzeć mówić, że owszem przychodzą pijani mężczyźni, bo ma rozrywkowych przyjaciół, a sypia z nimi z czystej sympatii i niechęci do monogamii. Wobec takiego oświadczenia właściciel jest bezradny. W gorszym scenariuszu mogą pojawić się groźby donosu na policję na właściciela mieszkania lub różne formy szantażu.

W tej sytuacji zalecam polubowne rozwiązanie umowy pod pretekstem pilnej sprzedaży mieszkania lub potrzeby przekazania go na użytek rodziny. To nie generuje dodatkowych napięć, a najemcy z reguły wyprowadzają się cicho i bez kłopotu.

Wynajem mieszkania pod agencję towarzyską – czarne scenariusze

Moja znajoma skorzystała z udzielonej jej rady i już wkrótce jej mieszkanie znów było wolne. Przyznała, że żałuje, iż nie posłuchała mojego pierwszego ostrzeżenia. Cóż mogę powiedzieć? I tak miała dużo szczęścia, bo udało jej się rozwiązać kłopotliwą sytuację kulturalnie i na własnych warunkach. A taki niefortunny najem może mieć zdecydowanie gorsze konsekwencje.

Znane są mi przypadki, w których najemcy mieszkań przeznaczonych do świadczenia prostytucji płacili tylko połowę czynszu lub nie płacili wcale, a upominający się o należności właściciele byli zastraszani lub szantażowani przez przedstawicieli półświatka.

Z mniej brutalnych przykładów, wynajmowanie mieszkania agencji towarzyskiej rzuca bardzo długie cienie. Klienci tych przybytków potrafią przychodzić pod ulubiony adres jeszcze przez długie miesiące nękając kolejnych lokatorów. Sąsiedzi mogą się zastanawiać, czy padliśmy ofiarą oszustwa czy sami jesteśmy nieuczciwymi ludźmi. Ponadto jeśli nieruchomość ma w swojej historii okres: “agencja towarzyska” jest znana, to fakt ten bardzo obniża cenę nieruchomości w przypadku sprzedaży. Nie wspominając już o sprzątaniu.

CZYTAJ TAKŻE –  sprzątanie po lokatorach

Podsumowanie

Trudno się zabezpieczyć przed wynajęciem mieszkania pod agencję towarzyską, w końcu od początku mamy do czynienia z ludźmi, którzy chcą przed nami coś ukryć. Są pewne symptomy, które mogą nas zaniepokoić. Przy rozmowach z klientami warto zapewnić sobie towarzystwo osoby z dużym doświadczeniem i wyrobioną zawodową intuicją i nie bagatelizować sygnałów ostrzegawczych. Jeśli jednak, mimo najwyższej ostrożności z naszej strony, okaże się, że zostaliśmy oszukani i w naszym mieszkaniu znajduje się agencja towarzyska, należy jak najszybciej się z umowy wycofać, bo może mieć to dla nas niezwykle poważne konsekwencje.

Dysponujesz mieszkaniem lub domem do wynajęcia?
Skontaktuje się z nami. Pomożemy Ci bezpiecznie i w dobrych warunkach wynająć.

Sprzątanie po lokatorach, czyli opowieści z krypty

Sprzątanie po lokatorach to trudny temat. Choć oczywiście trafiają się i tacy najemcy, którzy zostawiają po sobie mieszkanie w nienagannym stanie, częściej jednak konfrontacja z kilkumiesięcznymi śladami czyjegoś codziennego życia bywa nieprzyjemna, nieestetyczna, a niekiedy wręcz obrzydliwa. Wybór właściciela dotyczący sprzątania najczęściej sprowadza się do dwóch opcji: albo posprząta sam: będzie długo i mocno nieprzyjemnie albo za sprzątanie zapłaci, wtedy będzie szybciej i mniej boleśnie, ale za to bardzo drogo.

W dzisiejszym wpisie poruszymy kwestię sprzątania mieszkania na wynajem. Jest to trudny aspekt prowadzenia najmu, z którego właściciele mieszkań nie zdają sobie sprawy, aż do wyprowadzki pierwszych lokatorów. Sprzątanie po lokatorach może przypominać opowieści z krypty, dlatego, jeśli jesteś osobą szczególnie wrażliwą, proszę, zastanów się dobrze, czy chcesz przeczytać ten tekst do końca.

Jako biuro nieruchomości podejmujemy współpracę z firmami sprzątającymi. Ostatnio szukaliśmy kolejnego. Zgłosiła się do nas pani Hanna świadcząca usługi kompleksowego sprzątania mieszkań. Podczas rozmowy o warunkach współpracy została zapytana o swoje doświadczenie zawodowe w zakresie sprzątania po lokatorach. Pani Hanna okazała się prawdziwą skarbnicą opowieści grozy.

Kiedy tylko odbieram telefon od klienta i słyszę “sprzątanie po lokatorach”, w ciemno mówię: dwa dni robocze, po 8 godzin dla dwóch pań, dopiero potem ustalam dalsze szczegóły i czasem wycena jeszcze wzrasta.

 

Sprzątanie po lokatorach – co możemy zastać w mieszkaniu na wynajem?

 

Nawet “standardowe” sprzątanie po utrzymujących porządek lokatorach to wiele pracy. Każdy kolejny potencjalny najemca bardzo szczegółowo lustruje mieszkanie, oczekuje, że będzie ono czyste i estetyczne. I jest to całkowicie zrozumiałe. Należy sobie zdawać sprawę z faktu, że kilku czy kilkunasto miesięczne mieszkanie w jakimś miejscu, wiąże się z nagromadzeniem licznych śladów.

Zanim wynajmiemy lokum po raz kolejny musimy zajrzeć pod łóżka, pod lodówkę, do wszystkich najciemniejszych zakamarków szafek i szuflad. To na co przymknęlibyśmy oko we własnym domu, w mieszkaniu na wynajem już nie przejdzie. Przy tak gruntownym sprzątaniu zawsze się coś znajdzie, nawet jeśli nasi lokatorzy byli pedantami.

A to optymistyczny wariant, częściej zdarza się, że osoby, którym wynajmujemy mieszkanie, mają gdzieś z tyłu głowy świadomość tymczasowości tej sytuacji. To może dwojako wpływać na ich zachowanie. Po pierwsze, nie dbają o mieszkanie jak o swoje (co ciekawe, o ile meble i sprzęty są jeszcze postrzegane, jako kosztowne elementy wyposażenia, to najbardziej zawsze obrywa się ścianom, a te bywają najdroższe i najbardziej kłopotliwe w naprawie).

Sprzątanie po lokatorach – level hard

Po drugie, lokatorzy mają tendencję do pozostawiania w wynajmowanych mieszkaniach wszystkiego, co jest im niepotrzebne na “nowym” etapie życia. Pół biedy, jeśli jest to fotel niepasujący nam do wystroju, ale w niezłym stanie, ale takie szczęście rzadko się zdarza…

Proszę państwa, co ja w tych mieszkaniach się nie napatrzyłam, to aż trudno uwierzyć… – mówi pani Hanna:

  • niepotrzebne ubrania, włącznie z nieupraną bielizną osobistą i skarpetkami, pozostawione w szafach i nie tylko,
  • zużyte prezerwatywy pod łóżkami, zużyte podpaski, patyczki do uszu, plastry, szczoteczki do zębów i tipsy,
  • przeterminowane kosmetyki i sztuczne włosy,
  • jedzenie w lodówce (dobrze, jeśli jest podłączona do prądu),
  • poplamiona krwią pościel,
  • tony zużytych chusteczek higienicznych,
  • kiełkujące ziemniaki i cebule,
  • pleśń kwitnąca w garnkach i patelniach oraz słoiki o nieznanej zawartości,
  • śnięte rybki gnijące w akwarium,
  • kolekcje butelek i puszek po alkoholach,
  • pojemniki z petami zalane wodą i tygodniami trzymane na balkonie.

No mówię państwu, jak w horrorze. Raz mi się zdarzyło takie mieszkanie, co lokator jechał do domu na wakacje i, tak jak mu właścicielka powiedziała, wyłączył lodówkę, tylko mięsa z niej wcześniej nie wyjął, a to akurat była czerwcowa fala upałów, sprzątanie kilka dni po jego wyjeździe. To, to mi się do dziś śni po nocach…- kwituje pani Hanna wzdrygając się z obrzydzenia.

Sprzątanie mieszkania na wynajem – sprzątać samemu czy wynająć ekipę

Aby rozstrzygnąć tę kwestię należy najpierw odpowiedzieć sobie na pytania o: czas, pieniądze i samopoczucie.

  • Czy mamy dużo czasu i chcemy go zainwestować w samodzielne sprzątanie mieszkania?
  • Czy stać nas na zapłacenie dość znacznych stawek za sprzątanie komercyjne?
  • Czy mamy w sobie dość siły psychicznej, żeby przejść ten nieprzyjemny proces?

Wiecie państwo, ludzie narzekają, że wyceniamy sprzątanie drogo, ale nie mogę brać mniej, bo to bardzo dużo pracy, a życie mnie nauczyło, że właściciele mieszkań na wynajem nieraz wstydzą się powiedzieć, co zastali na miejscu – relacjonuje pani Hanna, a po chwili dodaje – A czasem mi mówią, że zapłacą każde pieniądze, bo jak patrzą na dewastację ich wychuchanego mieszkania, to im się łzy do oczu cisną. To trudne jest, właściciele odbierają to bardzo osobiście.

Sprzątanie po lokatorach – kiedy nie mamy wyboru

Najlepiej jest wtedy, gdy możemy spokojnie przeanalizować wszystkie za i przeciw, i podjąć najbardziej odpowiednia dla nas decyzję. Niestety zdarza się i tak, że na luksus wyboru nie możemy sobie pozwolić. Są okresy kiedy o usługi sprzątania jest bardzo trudno i trzeba ustawiać się w długiej kolejce (na przykład w okresie przedświątecznym lub po końcu roku akademickiego). Taki przestój to dla właścicieli strata, bo zależy im na jak najszybszym ponownym ogłoszeniu swojej oferty. W takiej sytuacji nie ma rady, trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty samemu.

Może się też okazać, że sprzątanie to strata czasu i pieniędzy.
Ja czasem jak przyjeżdżam do mieszkania to mówię właścicielom, tych zapuszczonych mebli kuchennych to nie ma co skrobać, bo strata czasu, a i efekt żaden, lepiej wymienić. Nie często tak jest, ale się zdarza – zamyśla się pani Hanna – albo ściany, jak dobra zmywalna farba jest, to można umyć, około 8 godzin zabiera, ale warto. Ale jak jakaś najtańsza, że paznokciem poskrobiesz to do betonu schodzi, to nawet szkoda zachodu!

Podsumowanie

Sprzątanie po lokatorach to absolutnie niezbędna rzecz w przypadku mieszkania na wynajem. Lokum, nawet w najwyższym standardzie, nie znajdzie najemców, jeśli będzie w nim brudno, a wszędzie walają się pamiątki po poprzednich mieszkańcach. Jest to rzecz od, której nie uciekniemy, należy jednak pamiętać, że nie jest ona rzeczą łatwą, i w aspekcie technicznym, i w emocjonalnym. Przykre przeżycia związane ze sprzątaniem wynajmowanego mieszkania, może skutecznie zniechęcić właścicieli do tej formy zarobkowania. Z kolei płacenie za sprzątanie komercyjne to spore, powtarzające się, obciążenie finansowe, a jeśli trafimy na nieprofesjonalną firmę sprzątającą może się okazać, że tracimy dwa razy.

Zawarcie umowy o administrowanie mieszkaniem pod wynajem z doświadczoną agencją nieruchomości wydaje się być dobrym rozwiązaniem, żeby uniknąć kłopotów. Odpowiedzialność za utrzymywanie lokalu w dobrym stanie spada wtedy na agenta, który ma dobre rozeznanie w rynku firm sprzątających, a z racji na stałą współpracę i częste zlecania, może liczyć na zniżki i szybką realizację usługi. Z kolei właściciele nie są narażani na rozdzierające serce widoki zdewastowanego mieszkania oraz długotrwałego brnięcia przez najintymniejsze sfery życia swoich, byłych już, lokatorów. Biznes się kręci i wszyscy śpią spokojnie.

Dysponujesz mieszkaniem lub domem do wynajęcia?
Skontaktuje się z nami. Pomożemy Ci bezpiecznie i w dobrych warunkach wynająć.

Wynajem mieszkania. Biznes czy pensja dla panien, czyli uczennice, studentki i ich rodzice

Wynajem mieszkania to dla jego właściciela okazja do zdobycia najróżniejszych doświadczeń. Zdarza się, że zaczyna się zastanawiać, co do swojej roli w całym tym przedsięwzięciu. Zdawać by się mogło, że zasady są proste, a relacja biznesowa. Jednak wielu najemców oczekuje od właścicieli zajmowanych przez siebie mieszkań dużo dużo więcej… Taka sytuacja zdarzyła się mojej bliskiej znajomej. Zadzwoniłam do niej, żeby dowiedzieć się, jak udała jej się ważna rodzinna uroczystość. Przyjęcie było organizowane u niej w domu, dlatego jako gospodyni odczuwała szczególną odpowiedzialność:

Miło, że dzwonisz. Sama impreza świetnie, ale tak się wkurzyłam, że nie masz pojęcia – w głosie Krysi wyraźnie było słychać nerwowe wibracje

Ale czym? – spytałam zaniepokojona – coś nie tak z jedzeniem?

E tam, jedzenie było pierwsza klasa, tylko te moje lokatorki!

 

Kiedy Krysia dała już upust swojej irytacji  i nieco ochłonęła opowiedziała mi, co się wydarzyło.

Młodzi lokatorzy czy  podpisujący umowę najmu rodzice, z kim rozmawiać?

Od kilku miesięcy wynajmowała mieszkanie uczennicom szkół średnich. Początkowo uważała, że to bardzo dobre rozwiązanie. Dziewczyny sprawiały wrażenie spokojnych i dobrze ułożonych. Jako, że były niepełnoletnie umowę podpisała matka jednej z nich, taki wymóg formalny. Krystyna była jednak zdania, że człowiek nastoletni, niedługo przed maturą, jest już dorosły i odpowiedzialny. Dlatego starała się traktować swoje lokatorki, tak jak wszystkich dorosłych najemców. Zwłaszcza, że to one, a nie ich rodzice, urzędowały w mieszkaniu. Niestety podejście Krysi nie zdało egzaminu.

 

Dorosłość dziewcząt objawiała się głównie w oburzeniu, że ktoś przerywa ich ważne zajęcia. Bywało więc, że Krysia spędza kilka dni wydzwaniając w sprawie niezapłaconego czynszu, do każdej z czterech lokatorek, żeby na koniec usłyszeć oburzone “Proszę pani ja nie mam czasu, ja lekcje mam!”. Kiedy przekazała dziewczętom numer do sprawdzonego hydraulika, który miał przyjrzeć się wyciekowi z kabiny prysznicowej, żadna nie wiedziała, jak z niego skorzystać.

Dwie dziewczyny stoja na balkonie i patrzą w niebo

Chcąc nie chcąc, Krysia uznała, że się pomyliła, ale o mieszkanie zadbać trzeba. Postanowiła, że zacznie załatwiać wszelkie sprawy ze “stroną umowy”, czyli matką jednej z dziewcząt. Niestety na tym polu też nie odniosła sukcesu. Pani Jaroszek wyraźnie oczekiwała, że Krysia zadba o “moje dziewczynki” – małe zagubione i od domu daleko.

 

Zdeklarowała wprawdzie, że przekaże “moim dziewczynkom”, żeby zrobiły coś w sprawie łazienki. Niestety komunikat albo nie dotarł, albo nie odniósł skutku. Krysia musiała umówić hydraulika sama. Ustalenie, kiedy mógłby przyjść, żeby zastać kogoś w domu, było nie lada wyczynem, ale w końcu się udało. I na ustaleniu się skończyło, bo kiedy fachowiec zjawił się w umówionym dniu i godzinie zastał drzwi zamknięte. Lokatorki okazały się zbyt zajęte, aby odbierać telefony. Poinformowana o sprawie pani Jaroszek ubolewała nad dużym obciążeniem nauką młodzieży szkolnej oraz wyrażała oczekiwanie zaopiekowania się “moimi dziewczynkami”, którego to “zaopiekowania” miałby dokonać Krysia.

 

Wynajem mieszkania to nie hotel – czego nie mogą oczekiwać lokatorzy

 

Krysia znalazła się na styku dwóch światów. Z jednej strony były jej lokatorki ostentacyjnie korzystające ze swojej swobody (alkohol, prezerwatywy ani osoby w negliżu nie były ukrywane nawet, gdy Krysia przychodziła po czynsz) odmawiając przyjęcia na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności. Z drugiej strony pani Jaroszek nieustannie drżąca o swoje niewinne pisklęta. Niestety mieszkańcy, żadnego ze światów nie chcieli współpracować i łączyło ich głównie oczekiwanie, że to Krysia wszystkim się zajmie.

Sytuacja stawała się dla mojej znajomej coraz bardziej uciążliwa, ale zawsze oddzielała sprawy biznesowe od życia prywatnego i w tym ostatnim znajdowała cichą przystań, aż do tej ostatniej niedzieli, od której zaczęła się nasza opowieść.

Na godzinę przed rozpoczęciem uroczystego przyjęcia rozdzwonił się telefon:

Dzień dobry tu Jaroszek, bo jest taka sprawa, bo moja córcia wyjechała z domu i nie zabrała kluczy do stancji.

Tak? – zapytała skonfundowana Krysia.

No trzeba jej otworzyć.

 

Krysia ani myślała robić cokolwiek w tej sprawie, ale jako człowiek kulturalny i ugodowy uznała, że należy nakreślić własną sytuację.

  • Bardzo mi przykro, ale za godzinę przychodzą do mnie goście.
  • O, to akurat zdąży pani jeszcze podskoczyć.


Widok na małe mieszkanie, na pierwszym planie schody, dalej wieszak z kapeluszami, jadalnia, w głEbi okno

W Krystynie coś się zagotowało, ale wzięła głęboki oddech i postanowiła dać jeszcze jedna szansę swojej wierze w ludzi.


Nawet, gdyby ta godzina była wystarczająca, to jestem sama z małym dzieckiem, mieszkam pod miastem, a jestem bez samochodu. Nie ma szans, żebym gdziekolwiek “podskoczyła”

No jak pani tak stawia sprawę, to Marlenka będzie musiała wziąć taksówkę i podjechać – obruszyła się pani Jaroszek – w końcu nie będzie czekać dwie godziny, aż Wikunia zjedzie na stancję.

Ale dlaczego nie może zaczekać? Jest kwiecień, 12 stopni na plusie, jasno, środek dnia, a w centrum otwarte kawiarnie.

No wie pani?! Dziecko ma czekać, samo, na dworze! –  sapnęła pani Jaroszek i rozłączyła się.

 

Krysi opadły ręce. Sytuacji nie poprawił fakt, że przeprosiwszy gości musiała wyjść z rodzinnej imprezy i wydać lokatorce własny komplet kluczy. Nie powstrzymała się przed powiedzeniem dziewczynie, co na ten temat myśli. Następnego dnia porozmawiała również z panią Jaroszek, której postanowiła przypomnieć, że wynajem mieszkania to jednak biznes, a nie prowadzenie pensji dla panien.

 

Podsumowanie

Przypadek Krysi nie jest odosobniony. Z długiej praktyki zawodowej wiem, że lokatorzy często oczekują od właścicieli mieszkań kompleksowej obsługi, a przypadki wzywania wynajmującego do wymiany żarówki naprawdę się zdarzają. Często rodzice młodych ludzi szukają we właścicielach wynajmowanych mieszkań troskliwych opiekunów dla swoich prawie dorosłych dzieci, zapominając, że wynajem mieszkania jest dla właściciela taką samą działalnością biznesową, jak każda inna. Wynajmujący odpowiadają za dobry stan mieszkania i wszystko, co się z nim wiąże, ale nie będą poświęcać prywatnego czasu na zajmowanie się życiem najemców.

Dobrym rozwiązaniem, tego problemu, jest powierzenie administrowania wynajmowanym mieszkaniem biuru nieruchomości. Najemcy w kontakcie z firmą zewnętrzną, mającą swoje biuro i określone godziny pracy, zazwyczaj powściągają swoje wybujałe oczekiwania. Podobnie działa bycie jednym z wielu klientów biura. Krysia zwierzyła mi się, że ostatnia sytuacja bardzo wytrąciła ją z równowagi, a ponieważ chce uniknąć tego typu przykrości w przyszłości, poważnie rozważa podpisanie ze mną umowy. Jeśli i Ty się nad zastanawiasz zapraszam do kontaktu. 

 

Dysponujesz mieszkaniem lub domem do wynajęcia?

Skontaktuje się z nami. Pomożemy Ci bezpiecznie i w dobrych warunkach wynająć.